środa, 27 lipca 2016

Sobotni targ w Uzès

Nasze lato nas w tym roku nie rozpieszcza. Pogoda w kratkę, co chwila ulewa. Dlatego dzisiejszy wpis będzie w klimacie prowansalskim. Byliśmy ostatnio dwa tygodnie na południu Francji, gdzie lato oczywiście w pełni, więc mogliśmy wygrzać się na słońcu i zaznać sporych upałów. Oprócz korzystania z pogody na campingu, udało nam się trochę pozwiedzać i zobaczyć kilka ciekawych miejsc. Nie byłabym sobą gdybym nie wybrała się na jeden z okolicznych targów, gdzie można spróbować i kupić lokalne produkty. W sobotę byliśmy na targu w miejscowości Uzès, leżącej jakieś 25 km na północ od Nîmes. Niesamowite miejsce – targ rozpościerał się na całe centrum miasteczka, mnóstwo ludzi, mnóstwo stoisk z różnościami. Kupiliśmy trochę owoców, oliwki przyprawiane na kilka sposobów i prowansalską paellę na lunch. Spróbowaliśmy wspaniałych lokalnie produkowanych lodów (pistacjowe,  o smaku solonego karmelu czy kwiatu pomarańczy- fantastyczne!). Na takim targu można również kupić oczywiście oliwę z oliwek oraz wino od miejscowych producentów, kosmetyki z lawendą czy oliwą (m.in. mydło marsylskie), prowansalskie naczynia, suszoną lawendę i mnóstwo innych drobiazgów. Stoiska z chińszczyzną tez się znajdą, jak wszędzie , ale te pomijam milczeniem. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć, żebyście choć trochę mogli poczuć klimat południowego targu.


Wspaniałe prowansalskie oliwki marynowane w niezliczonej ilości przypraw

wtorek, 5 lipca 2016

Tarta z letnimi owocami

Pogoda ostatnio niezbyt dopisuje. Przynajmniej u mnie prawie codziennie pada i prawdziwego lata nie widać. W ramach letniej pociechy zrobiłam ciasto z owocami. Wykorzystałam jeszcze ostatnie chwile sezonu truskawkowego, później będę do tej tarty używać innych sezonowych pyszności – malin, borówek czy jagód. Tarta jest prosta do zrobienia i genialna w swej prostocie – kruche ciasto, budyń waniliowy i świeże letnie owoce. Żeby jednak było zdrowiej, krem budyniowy jest domowej roboty, a nie z paczki. Polecam spróbować taki budyń zrobiony samodzielnie, jest naprawdę świetny.

wtorek, 28 czerwca 2016

Sok z rabarbaru

Rabarbar jest u mnie ciągle na topie. Zastanawiałam się jak mogę jeszcze rabarbarową kwaskowatość zatrzymać na zimę i znalazłam banalnie prosty przepis na sok z rabarbaru. Bardzo lubię kompot z rabarbarem, więc taki sok zamknięty w buteleczce przyniesie mi trochę słonecznego lata, kiedy nadejdzie jesienna słota. Sok jest słodko – kwaśny, więc świetnie się sprawdzi jako np. dodatek do kompotu ze słodkich jabłek. Zachęcam do spróbowania!

piątek, 10 czerwca 2016

Proste ciasto rabarbarowe w wersji wegańskiej i klasycznej

Przełom wiosny i lata to chyba mój ulubiony sezon w kuchni. Botwinka, szparagi, truskawki, młoda kapusta - same wspaniałości. No i oczywiście rabarbar, z którego ostatnio najczęściej robię proste ciasto. W kuchennym procesie twórczym ciasto zmieniało nieco swoją recepturę, tak by być nie tylko słodką przyjemnością, ale też by dostarczać coś zdrowego do naszego organizmu. Pewnej niedzieli zabrakło mi jajek, więc poszukałam w sieci informacji na temat zamienników jajek w cieście i się okazało, że np. siemię lniane świetnie się do tego nadaje. Idąc za ciosem postanowiłam zastąpić masło olejem kokosowym. W ten sposób wyszedł mi w pełni wegański wypiek. Teraz mam kilka wariantów jednego ciasta, w zależności od tego, co właśnie mam w kuchni. Poniżej podaję składniki na obydwie wersje – wegańską i klasyczną rabarbarowego ciasta. Polecam obydwie, zwłaszcza, że przepis jest banalnie prosty i szybki w wykonaniu.

Jeśli poszukujecie innych pomysłów na wykorzystanie rabarbaru polecam dżem rabarbarowy i deser z rabarbarem


piątek, 20 maja 2016

Mój przepis na chleb na zakwasie

Jakiś czas temu zrobiłam swój zakwas na chleb (tu znajdziecie wpis na ten temat). Od tego czasu poszukuję i eksperymentuję z różnymi przepisami na chleb na zakwasie. Drogą prób i błędów udało mi się opracować własną recepturę, która pozwala mi na upieczenie pysznego domowego chleba bez większego nakładu pracy.
Pieczenie chleba na zakwasie jest dość czasochłonne, ale nie pracochłonne. Dobrze jest sobie wypracować własny system, gdyż cały proces rozkłada się na prawie jedną dobę. Pozornie wygląda to na dość skomplikowaną procedurę, ale to kwestia wprawy i dobrego planowania. Trzeba przygotować zaczyn, potem ciasto właściwe i wszystko musi odstać swoje kilka godzin. Ja zazwyczaj robię to w ten sposób: wieczorem wyjmuję zakwas z lodówki, żeby przez noc nieco odżył i osiągnął pokojową temperaturę, następnie rano przygotowuję zaczyn, po południu ciasto właściwe, a wieczorem piekę chleb, dzięki czemu rano następnego dnia mam pyszne, świeże pieczywo na śniadanie.
Kilka informacji na temat składników i sposobu przygotowania:
  • zaczyn zawsze robię żytni;
  • do ciasta właściwego używam pełnoziarnistej mąki żytniej i pszennej lub orkiszowej; zazwyczaj mieszam je pół na pół;
  • z ciasta z samej mąki pszennej można uformować okrągły bochenek, jednak kiedy dodamy mąkę żytnią ciasto już nie będzie utrzymywało nadanego kształtu; dlatego najlepiej jest upiec chleb w foremce – keksówce;
  • zawsze do ciasta dodaję dwie garści jakichś dodatków – pestki dyni, słonecznika, siemię lniane, żurawinę;
  • zawsze dodajemy letnią wodę, nie zimną; ilość wody może być nieco inna w zależności od rodzaju mąki; mąki pełnoziarniste potrzebują zazwyczaj trochę więcej wody; generalnie ciasto powinno być gęste;
  • zazwyczaj mieszam ciasto na chleb drewnianą łyżką, ale spokojnie można użyć miksera z odpowiednimi mieszadłami („takimi ślimakowatymi”)
  • foremkę można wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować masłem i wysypać otrębami;
  • do podanej niżej ilości ciasta nadaje się foremka o długości między 24 a 29cm;
  • wyrastający chleb lubi ciepłe miejsce, bez przeciągów; podczas wyrastania powinien być przykryty czystą ściereczką;
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...